Przejdź do treści

30.10.2026 · Homilie

Homilia — piątek XXX tygodnia zwykłego (Msza szkolna), 30 października 2026

Akwarela: małe okienko piwnicy szewca z ciepłym światłem i stare buty przechodnia na śniegu

Kto patrzy przez okno, zobaczy Jezusa

Homilia dla dzieci podczas szkolnej Mszy świętej w piątek XXX tygodnia zwykłego, przed uroczystością Wszystkich Świętych. Czytania: Flp 1, 1-11; Ps 111; Łk 14, 1-6.

Kochane dzieci, drodzy Rodzice i Nauczyciele!

Popatrzcie, co dziś przyniosłem. Ramka. Pusta, bez zdjęcia. Ale dzisiaj to będzie okno. Widzę przez nie Zosię, Kubę, panią, rodziców w ławkach... A czy ktoś z was myśli, że przez takie okno można zobaczyć Pana Jezusa? Opowiem wam o człowieku, który zobaczył. I to aż trzy razy w ciągu jednego dnia. Tę historię napisał ponad sto lat temu wielki rosyjski pisarz, Lew Tołstoj.

Szewc Marcin czeka na Gościa

W pewnym mieście żył stary szewc Marcin. Mieszkał w piwnicy, w której było jedno małe okienko tuż nad chodnikiem. Przez to okienko Marcin nie widział twarzy przechodniów — widział tylko ich buty. Ale znał prawie wszystkie, bo każde kiedyś naprawiał.

Marcin był bardzo samotny i smutny. Ale co wieczór czytał Ewangelię. Pewnej nocy, kiedy zasnął nad Pismem Świętym, usłyszał cichy głos: „Marcinie! Wyglądaj jutro przez okno. Przyjdę do ciebie”.

Rano Marcin wstał wcześniej niż zwykle. Napalił w piecu, nastawił herbatę, pracował — i co chwilę zerkał przez okienko. Czy to Pan Jezus?

Najpierw zobaczył stare, dziurawe buty. To był dozorca Stefan, który odśnieżał chodnik. Stary, zmarznięty, ledwo trzymał łopatę. Marcin zawołał: „Stefanie, chodź do mnie, ogrzej się!”. Posadził go przy piecu i dał mu gorącej herbaty.

Potem zobaczył przez okno młodą mamę z małym dzieckiem na ręku. Była zima, a ona miała na sobie letnią sukienkę. Dziecko płakało z zimna. Marcin wybiegł: „Proszę wejść!”. Nakarmił ją zupą, a na drogę dał jej swój stary płaszcz.

Po południu zobaczył staruszkę z koszem jabłek. Jakiś chłopiec ukradł jej jedno jabłko, a ona złapała go za ucho i krzyczała. Marcin wyszedł i pogodził ich: chłopiec przeprosił, a Marcin zapłacił za jabłko. Na koniec chłopiec pomógł babci nieść ciężki kosz.

Wieczorem Marcin usiadł zmęczony i trochę zawiedziony. „Czekałem cały dzień — a Pan Jezus nie przyszedł”. I wtedy znów usłyszał głos: „Marcinie, nie poznałeś Mnie? To byłem Ja”. I zobaczył w kącie izby po kolei: Stefana, mamę z dzieckiem, babcię z chłopcem. Wszyscy się do niego uśmiechali. A w Ewangelii, którą otworzył, przeczytał słowa Pana Jezusa: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”.

Patrzyli, ale nie widzieli

W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus przychodzi w szabat na obiad do pewnego faryzeusza. I Ewangelia mówi bardzo smutne zdanie: „oni Go śledzili”. Patrzyli na Pana Jezusa bardzo uważnie — ale nie po to, żeby Go pokochać. Patrzyli, czy zrobi coś nie tak. W szabat nie wolno było pracować, więc czekali, czy Jezus złamie przepis.

A wtedy przed Panem Jezusem stanął chory człowiek, bardzo spuchnięty i obolały. Faryzeusze patrzyli na przepis. Pan Jezus patrzył na człowieka. I uzdrowił go od razu. A potem zapytał: „Któż z was, jeśli jego syn albo wół wpadnie do studni, nie wyciągnie go zaraz, nawet w dzień szabatu?”. I nikt nic nie odpowiedział. Bo każdy wiedział: kiedy ktoś jest w biedzie, nie czeka się do jutra.

Zobaczcie, dzieci: można mieć okno i patrzeć przez nie na dwa sposoby. Można patrzeć jak faryzeusze — żeby wypatrzyć, kto coś zrobił źle, żeby potem na niego naskarżyć. A można patrzeć jak Marcin — żeby zobaczyć, komu jest zimno, kto jest głodny, kto się pokłócił. Tylko ten drugi zobaczy Pana Jezusa.

Dzieło, które Pan Bóg dokończy

W niedzielę obchodzimy uroczystość Wszystkich Świętych. Święci to właśnie ludzie, którzy mieli takie okno jak Marcin. Nie byli doskonali od urodzenia. Święty Paweł pisze dziś: „Ten, który zapoczątkował w was dobre dzieło, dokończy go”. Pan Bóg zaczął w was dobre dzieło na chrzcie. Nie musicie być od razu idealni. Pan Bóg będzie was cierpliwie kończył, jak mistrz kończy piękny obraz.

A wy, trzecioklasiści, w maju pierwszy raz przyjmiecie Pana Jezusa w Komunii Świętej. To ten sam Jezus, który przyszedł do Marcina w zmarzniętym dozorcy. Kto nauczy się widzieć Jezusa w ludziach, ten łatwiej zobaczy Go w białej Hostii.

Zadanie na długi weekend

Przed nami długi weekend. Jutro wiele osób przebierze się za straszydła. A my w niedzielę świętujemy tych, którzy nikogo nie straszyli — tylko ogrzewali innych jak Marcin.

Mam dla was zadanie. Pójdziecie z rodzicami na cmentarz. Patrzcie wtedy przez swoje okno. Może ktoś starszy niesie ciężkie znicze — pomóż. Może babcia stoi sama przy grobie dziadka — przytul ją. A w szkole po weekendzie: może ktoś na przerwie siedzi sam. Nie czekaj do jutra — tak jak Pan Jezus nie czekał.

A wieczorem przed snem zapytaj: „Panie Jezu, w kim dzisiaj do mnie przyszedłeś?”. Jutro kończy się październik. Kto codziennie odmawiał dziesiątkę różańca — brawo! Niech ta ostatnia dziesiątka będzie za kogoś, kogo dziś zobaczyliście przez swoje okno.

Popatrzcie jeszcze raz przez to okno. Pan Jezus może przyjść do was dzisiaj. Nie w złotej koronie, tylko w koledze, w babci, w kimś, komu jest zimno. Nie przegapcie Go.

Pomódlmy się razem:

Panie Jezu, otwórz moje oczy, żebym widział Ciebie w ludziach. I żebym pomagał od razu, a nie jutro. Amen.

Cytaty: Łk 14, 1. 5 (Ewangelia); Flp 1, 6 (I czytanie); Mt 25, 40. Opowiadanie na podstawie: Lew Tołstoj, „Gdzie miłość, tam i Bóg” (1885), opowieść o szewcu Marcinie.

Podziel się: Facebook

Inne homilie

← Wszystkie homilie