15.03.2026 · Homilie
Homilia — IV Niedziela Wielkiego Postu, 15 marca 2026
„Niegdyś byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu...” (Ef 5,8)
Kochane Siostry i Bracia w Chrystusie Panu!
- ważna jest dzisiejsza Ewangelia - pochylmy się nad nią
- słyszeliśmy w niej o NIEWIDOMYM od urodzenia
- jeślibyśmy zechcieli wczuć się w jego położenie, to było one nie do pozazdroszczenia
- żył w ciągłej ciemności
- nigdy, niczego nie widział, nie znał koloru nieba ni wody, ni pustyni, ani żadnego kwiatu
- nie potrafił się samodzielnie i bezpiecznie poruszać
- był obciążeniem w utrzymani dla swej rodziny
- mógł jedynie żebraniem zarabiać na swe utrzymanie
- był zatem bardzo zależny od innych, skazany na ich dobrą lub złą wolę
- a na domiar złego, wszyscy dookoła próbując sobie wytłumaczyć z jakiego powodu jest niewidomym od urodzenia, wciąż mu przypominali, że na pewno ciąży nad nim jakiś grzech jego lub najbliższych i z tego powodu jest potępiony i odrzucony przez Boga, ukarany przez Niego
- i nie ma dla niego żadnej nadziei, ni ratunku
- jakim się urodzi, takim umrze
- do takiego człowieka podchodzi Jezus, kładzie na jego oczach błoto powstałe z ziemi i jego śliny oraz każe mu się obmyć w sadzawce Siloam
- i nagle przejrzał
- po raz pierwszy zobaczył świat, słońce, niebo, ptaki, zieleń, kwiaty
- uderzające doświadczenie - stało się w jego życiu coś niemożliwego
- a dzięki późniejszej rozmowie z Jezusem rozpoznaje w Nim najpierw PROROKA, a potem SYNA CZŁOWIECZEGO, czyli zbawiciela świata
- w jego sercu wraz ze światłem słońca rodzi się światło wiary w osobę Jezusa, tego, który go uzdrowił i przywrócił wzrok, wyciągnął z ciemności
- na tym tle warto sobie postawić pytanie - a jak jest z nami?
- żyjemy w ciemnościach czy w świetle?
- pozwolę sobie dziś wyróżnić 3 różne wybrane powody, dla których człowiek może żyć w ciemnościach, tak jak ów ewangeliczny ślepiec
-
- ciemności człowieka dotkniętego depresją
-
- ciemności człowieka zranionego przez kogoś w dzieciństwie
-
- ciemności niewiary
- są to 3 różne sytuacje, lecz intensywność przeżywanej ciemności i zagubienia w życiu jest podobnie wielka
- a odnośnie do depresji - są jej różne postaci, i różne powody
- czasami depresja jest sygnałem ostrzegawczym dla człowieka, że za dużo pracuje i nie daje sobie przyzwolenia na zatrzymanie i odpoczynek
- czasami ciemności depresji są chorobą, wówczas wymagane jest poszukiwanie pomocy u psychiatry i psychoterapeuty
- czasami depresja jest objawem jeszcze wielu innych chorób czy problemów
- wówczas człowiek potrzebuje pomocy i samodzielnie nie jest wstanie poradzić sobie z tym co się z nim dzieje
- warto prosić o pomoc, pozwolić się komuś zbliżyć do siebie tak jak pozwolił na to dzisiejszy NIEWIDOMY
- ciekawe, że wykonał on wszystko co mu zlecił Jezus bez żadnych oporów, jakby w jego sercu było ogromne zaufanie
- i może właśnie owo odbudowanie zaufania do kogoś, bądź nawet do siebie w sytuacji ciemności wywołanych depresją stają się ważną drogą uzdrowienia
- odnośnie do człowieka zranionego przez kogoś w dzieciństwie
- bardzo często niesie się wówczas swoje ciemności przez całe życie
- mocno to rzutuje na jakość życia i poczucie bezpieczeństwa oraz budowania relacji z innymi
- wiele osób doświadczając czegoś złego jako dziecko, bierze na siebie odpowiedzialność za wszystko co się stało i czuje się wszystkiemu winne
- rodzi to w nim ciągły smutek i żal, którego nikt nie rozumie
- a dana osoba wciąż wewnątrz siebie jest zanurzona w ciemnościach
- osoba tak wciąż czeka, aż przyjdzie ktoś i ją w tych ciemności wyzwoli i mocno cierpi w swym wnętrzu
- i takim przypadku zbudowanie z kimś dobrej relacji i zaufanie komuś ma moc uwalniającą z ciemności
- wówczas daje to szansę na odbarczenie się z poczucia winy i odnalezienie spokoju wewnętrznego
- i 3 sytuacja odnośnie do utraty wiary w swym życiu i ciemnościach wiary
- na myśl przychodzi tu przykład św. Jana od Krzyża, który w swoich doświadczeniach mistycznych opisał stan nocy ciemnej w duszy człowieka
- przez długie lata w swoich relacjach z Bogiem przeżywał poczucie osamotnienia i braku bliskości Boga, które nazwał CIEMNĄ NOCĄ
- pozwolę sobie na opowiedzenie własnego doświadczenia
- gdy byłem w seminarium na II, III roku studiów teologicznych - myślę, że utraciłem wiarę, tę młodzieńczą, wyniesioną z domu, a to z powodu dużej ilości wiedzy filozoficznej, a to pod wpływem bardziej dojrzałego widzenia tego co się dzieje na świecie między ludźmi
- gdzieś w głowie kołatało się pytanie - jak ja mam innym głosić o Bogu, i za kilka lat być kapłanem, gdy sam mam potężne wątpliwości co do obecności Bożej pod postacią chleba w Eucharystii?
- gdy przychodziłem na modlitwę do kościoła, to w tabernakulum jakbym widział czarną dziurę, pustkę, przepaść
- pamiętam uparłem się wtedy i starałem się przychodzić wcześniej do kościoła, szczególnie gdy byłem na wakacjach i siedzieć w pustym kościele
- Pan dał mi łaskę spotkania Go
- otworzył mi oczy wiary
- do dziś nie mam wątpliwości, że na tym ołtarzu podczas Mszy św. dokonuje się najświętsza ofiara i jest obecny ON
- i znowu można rzec - budowanie relacji z Nim, zaufanie MU, doprowadziło do wyjścia z ciemności niewiary
- niezwykły proces
- Dzisiejsze Słowo, wypełnione bogactwem treści, zaczyna się od działania Jezusa w życiu niewidomego człowieka, a kończy na całkowitym zaufaniu, uwierzeniu, że ten spotkał Boga a TEN Go uzdrowił, wyrwał z ciemności.
- jakie są moje ciemności?
- jak jest z moim zaufaniem od Boga?
- może warto często w ciągu dnia w swoim sercu powtarzać słowa: JEZU UFAM TOBIE i dać Mu działać w nas
- a może zajaśnieje w nas ŚWIATŁOŚĆ
Można by dzisiejszą homilię podsumować słowami św. Pawła z II czytania:
„Wstań, który spisz i powstań z martwych, a zajaśnieje Ci Chrystus”
Amen
Podziel się:
Facebook